Walter Russell – Wodór i energia atomowa [WYWIAD*]

 

2893930_orig


Andrew Wilson: Nagranie ma miejsce w Swannanoa, w Fundacji Waltera Russella, w poniedziałek 22 września 1952 roku. W pokoju obecni są dr Walter Russell, jego żona Leo Russell i ja, Andrew Wilson.

Książkę pt. „Secret of Light” (Tajemnica Światła) przeczytałem w 1948 roku po otrzymaniu jednej z kopii od pani Russell. Teraz mam zaszczyt spotkać osobiście doktora Waltera Russella i korzystając z okazji chciałbym zadać mu kilka pytań na temat jego dokonań, które przywiodły go do odkrycia energii atomowej.

W pana książce zamieścił pan wiele diagramów, stanowiących podstawy dla całkowicie nowego paradygmatu w chemii. Przedstawia pan na nich pewne znane pierwiastki, którym nadał pan inne nazwy, ponieważ w tamtym czasie nie zostały jeszcze oficjalnie odkryte. Czy mogę zapytać kiedy po raz pierwszy sporządził pan te diagramy?

Walter Russell: Wykonałem je w 1921 roku.

W 1921?

Tak.

Czy zostały wtedy opublikowane?

Nie, opublikowałem je w 1926 roku.

Czy zadbał pan o prawa autorskie, żeby chronić nazwy zamieszczonych na nich pierwiastków?

Tak.

Kiedy?

W 1926 roku.

Wydaje mi się to dziwne, że w żadnym piśmie naukowym jakie przeczytałem, nie skomentowano pana diagramów i odkryć jakie przedstawiają. Czy podjął pan jakieś kroki, żeby poinformować świat nauki o swoich wielkich osiągnięciach?

Tak. Opublikowałem diagramy i napisałem wyczerpującą pracę zatytułowaną „The Universal One” (Uniwersalne Jedno), którą wysłałem do ośmiuset naukowców i największych uczelni w kraju.

Czy spotkało się to z jakimkolwiek odzewem z ich strony?

Nie, oprócz tego, że wysłałem je przesyłką za potwierdzeniem odbioru i praktycznie wszystkie zwrotne potwierdzenia otrzymałem.

Jest to dla mnie wielce niezrozumiałe, dlaczego nie otrzymał Pan żadnej odpowiedzi na temat wyników swojej pracy.

Pojawiły się wtedy liczne artykuły w gazetach, zainteresowanie ludzi oraz fundusze na badania, ale żaden uczony publicznie nie wypowiedział się na temat moich układów okresowych, ponieważ mają zbyt rewolucyjny charakter, żeby mogły zostać powszechnie przyjęte. Nauka twierdzi że wodór jest pierwszym pierwiastkiem i nie może istnieć jakikolwiek inny pierwiastek przed nim. Te diagramy pokazują wiele z tych pierwiastków, a wodór umiejscawiają na dwudziestej trzeciej pozycji zamiast na pierwszej. Dla naukowców jest to zbyt radykalne i nie dopuszczają tego do świadomości.

Czy podjął pan jakieś starania, żeby przekonać uczonych do tego, że istnieją inne pierwiastki przed wodorem?

Tak. Wygłosiłem dwa wykłady. W jednym uczestniczyło 300 naukowców. W tamtym czasie byłem przewodniczącym Society of Arts and Sciences (Towarzystwa Sztuk i Nauk). Wynikiem prezentacji były badania prowadzone w laboratoriach głównie przez firmę Union Carbide, ponieważ była ona wielce zainteresowana wodorem. Także inne laboratoria zostały wkrótce w nie zaangażowane, co doprowadziło do odkrycia tak zwanych izotopów wodoru. Ich koncepcja stoi jednak w sprzeczności z moją, ponieważ jak pokazują układy okresowe mojego autorstwa, wodór nie jest pojedynczym pierwiastkiem, ale złożonym kompleksem całej oktawy pierwiastków. Jest ich siedem, a nie jeden. Siedem pierwiastków stanowiących razem jeden pierwiastek. Gdyby badacze zaakceptowali ten fakt, byliby w stanie rozbić wodór i uzyskać wszystkich siedem pierwiastków. Podkreśliłem również absurdalność przedstawiania całej oktawy pierwiastków jako jednego pierwiastka, gdyż istnienie niepełnej oktawy jest niezgodne z prawem natury.

Powiedział pan, że nazwano je izotopami wodoru. Jeśli dobrze pana rozumiem, to nie są izotopy ale niezależne pierwiastki chemiczne, które z powodu przyjęcia przez chemików błędnego paradygmatu, są niemożliwe do wyodrębnienia?

Tak, zgadza się. Są to pełnotonowe pierwiastki. Powodem dla którego nazwano je izotopami jest to, że na tablicy Mendelejewa nie umieszczono wszystkich pierwiastków, począwszy od wodoru z numerem jeden aż do dziewięćdziesiątej drugiej pozycji. Pierwiastek z numerem dwa na tablicy Mendelejewa to hel – gaz szlachetny – zajmujący całą pustą oktawę po wodorze i należy ją rozszerzyć. Tak zwane izotopy to tak naprawdę pełnotonowe pierwiastki, które powinny znaleźć się w oktawie wodoru jako odrębne pierwiastki. To w żadnym wypadku nie są izotopy. Co więcej, izotopy nie powstają aż do oktawy zajmowanej przez krzem na amplitudzie fali. To jest coś, z czego uczeni nie zdali sobie jeszcze sprawy, a co zostało pokazane na moich układach okresowych.

Jedną rzecz chciałbym wyjaśnić, czy wyodrębnienie tych izotopów doprowadziło do uzyskania czegoś innego jak na przykład energia wodoru, która się w nim znajduje?

Tak, dzięki połączeniu tych dwóch izotopów uzyskano ciężką wodę. Ciężka woda jest ważnym odkryciem ponieważ została użyta to wytworzenia energii atomowej.

A więc to Pan jest tak naprawdę twórcą teorii, która pozwoliła naukowcom odkryć to, co nazywają izotopami, chociaż pan nazywa je pełnotonowymi pierwiastkami chemicznymi, oraz umożliwił im skonstruowanie bomby atomowej?

Tak, energia atomowa nie zostałaby odkryta, gdyby nie wyodrębniono dwóch pierwiastków, które zaprezentowałem na układach okresowych jako uridium i urium. Stanowią one część serii uranu i zostały bardzo dokładnie pokazane na moich układach, gdzie ponadto zamieściłem informację, że uzyskując te pierwiastki można wywołać eksplozję o niewyobrażalnej skali.

Oprócz pana książek, nie znalazłem nigdzie indziej wzmianki o uridium i urium. Jak to możliwe?

Gdy zostały odkryte przez naukowców, nazwano jej pluton i neptun. Całkowicie zignorowano fakt, że zajmują one dokładnie te same pozycje na moich układach i że zastrzegłem prawa autorskie do nich jako uridium i urium.

Ale czy nie powinny one zatem zostać przemianowane w konsultacji z panem?

Z całą pewnością to co zrobili było nieetyczne postępowanie. W tamtym czasie nie sprzeciwiłem się. Wierzyłem, że prawda wyjdzie na jaw i nie martwiłem się o uznanie moich zasług, ponieważ ważniejsze były korzyści dla świata. Dobrze wiedziałem, że jeśli mam zostać doceniony, to stanie się to we właściwym czasie.

Kiedy po raz pierwszy dowiedział się pan, że naukowcy pracują nad odkryciem nowych pierwiastków?

Było to wtedy, gdy pracowałem nad popiersiem prezydenta Roosvelta w Białym Domu. Dostałem zamówienie od rządu na wykonanie popiersia, które miało znaleźć się w Hyde Park. W tamtym czasie poinformowano mnie, że ja i kilku innych uczonych, którzy otrzymali moje diagramy w 1926 roku, przekonaliśmy Roosvelta, że warto zainwestować w badania nad odkryciem dwóch bardzo wybuchowych pierwiastków.  Gdyby udało się je uzyskać, pozwoliło by to zakończyć wojnę, gdyż ich siła rażenia byłaby tak wielka, że wróg nie mógłby się obronić.

Wygląda na to doktorze Russell, że dzięki swoim osiągnięciom był pan wcześniej rozpoznawany jako artysta, rzeźbiarz i filozof, i że świat naukowy nie uważa, aby miał pan coś wartościowego do zaoferowania w kategoriach naukowych. Osobiście zdaję sobie sprawę, iż od wieków prawdziwy wkład dla dobra ludzkości nie przychodzi bezpośrednio przez naukę, ale raczej dzięki poetom, filozofom i pisarzom. Uważam, że gdyby ludzie – a w szczególności naukowcy dzisiaj – zwrócili baczniejszą uwagę na fundamentalną prawdę, która od tysiącleci była wyrażana przez poetów, filozofów i artystów, wtedy ten świat stałby się wolny od horroru wojny, którego doświadczamy w czasach istnienia energii atomowej.

Ma pan rację, to mistycy i geniusze odpowiadają za poziom wiedzy i kultury na świecie. Naukowcy wraz ze swoimi narzędziami badawczymi działają praktycznie poza tą wiedzą. Jak powiedział kiedyś Sir Olivier Lodge, wiedza dociera do ludzi poprzez filozofów, malarzy, poetów i świętych tego świata.

Czy mam rozumieć doktorze, że pana dzieło pochodzi z wyższego źródła, a pan jest jedynie pośrednikiem, przez którego trafiło ono do nas?

Tak, zgadza się. Cała moja wiedza jest kosmiczna i nigdy nie uzyskałem jej z książek. Tak naprawdę to nie przeczytałem ani jednej z nich. Co więcej, opracowałem moje układy okresowe jeszcze przed tym zanim poznałem faktyczne nazwy pierwiastków. Sporządziłem diagramy w oparciu o doznania i znajomość rytmu wszechświata, który manifestuje się w biciu serca. To oktawowy rytm. Wszechświat jest spolaryzowany i każdy geniusz może poczuć go w swym sercu, a także wyrazić w rytmach swojej poezji, muzyki, filozofii, czy innej twórczej aktywności. Kosmiczne odczucie pulsu wszechświata jest zarezerwowane wyłącznie dla geniuszy i mistyków.

Pana odkrycia pozwoliły uzyskać energię atomową zdolną zniszczyć ludzkość. Chciałbym zapytać, czy ma pan w zanadrzu inne osiągnięcia, które mogą uchronić świat przed straszliwym działaniem tej energii?

Tak, mam. Nigdy nie chciałem, żeby energia atomowa została wykorzystana do celów, do których się ją stosuje. Miała służyć do zmniejszenia uciemiężenia ludzkości a nie do jej unicestwienia. Głównego przesłania jakie mam dla świata, jeszcze nie usłyszano.

Czy może pan podać jakieś konkretne zastosowania, w których pańska wiedza mogłaby być przydatna, aby pomóc ludzkości lub zmniejszyć jej cierpienia?

Oczywiście, że tak.  Na przykład wokół pana kraju [Anglii]można postawić wieże co pięćdziesiąt mil, których nie przekroczyłby żaden ładunek bombowy, ponieważ zostałby zniszczony wraz z transportującym go samolotem. Chciałem zbudować taki system obronny i zaproponowałem go, ale redaktor naukowy w Nowym Jorku powiedział mi, że jeśli będę usiłował go skonstruować, to potrzebna będzie zgoda naukowców wyższego szczebla, którzy przejmą wszystkie materiały i nikt nie weźmie pod uwagę moich zasług – co i tak od dawna mnie spotyka. Stwierdził, że nawet jeśli efektem moich starań może być ochrona miasta przed zbombardowaniem, będą one bezskuteczne, gdyż tamci zawistnie je zablokują i zniszczą mnie jeśli będzie to konieczne. Poradził mi żebym wstrzymał swoje wysiłki i nie publikował nowych informacji, dopóki nie ukończę i nie opiszę w całości mojego dzieła, zamiast prezentować je w częściach. Dokładnie tak postąpiłem, chociaż uważam, że to smutne iż Anglia wciąż nie jest zabezpieczona przed atakiem bombowym, który może się w przyszłości zdarzyć tak, jak to miało miejsce w przeszłości. To zupełnie niepotrzebne.

To o co pana spotkało, zdarzyło się gdy II Wojna Światowa już się rozpoczęła, czy to prawda? Było to przed atakiem na Pearl Harbor?

Tak, przed atakiem na Pearl Harbor i przed tym jak Anglia zaczęła być bombardowana.

A zatem było to na początku wojny?

Tak.

Rozumiem. Byłem świadkiem kilku nalotów na Anglię oraz Szkocję i chciałbym wiedzieć, co tak naprawdę ma pan na myśli. Trzeba, tak bardzo jak to możliwe, zabezpieczyć ludzi kochających pokój przed terrorem wojny, którego doświadczyłem podczas bombardowań w trakcie ostatniej wojny. Dla mnie nie ma znaczenia jaki kraj cierpi, chodzi raczej o ludzkość jako całość. Musimy dołożyć wszelkich starań, żeby w przyszłości uchronić ją przed strachem rodzącym nienawiść i nienawiścią, która prowadzi do wojny. Dzięki poczuciu bezpieczeństwa ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach mogliby odzyskać spokój i postarać się zlikwidować przyczynę przyszłych wojen od dawna panujących na Ziemi.

Ma pan całkowitą rację. Ale może się to stać dopiero wtedy, gdy nauka pojmie czym życie jest naprawdę, zamiast domniemywać czym ono może być. Poznanie tej wiedzy stanowić będzie wielki krok dla naszej cywilizacji, który całkowicie odmieni relacje międzyludzkie.

A zatem uważa pan że nauka działa w oparciu o zupełnie fałszywe założenia?

Zdecydowanie tak. Fundamentalne prawa którymi posługują się dziś uczeni nie pokrywają się z uniwersalnym prawem i stoją w sprzeczności z jego główną zasadą działania. Przyczyną tego jest fakt, iż nauka zajmuje się wyłącznie skutkami i rozumie jedynie sposób w jaki one przebiegają, lecz nie wie kompletnie nic o ich przyczynie. Jest tak, ponieważ nigdy nie połączyła ona Stwórcy ze Stworzeniem, a najważniejsze teorie naukowe mówią wyłącznie o materii i ruchu, nic zaś o twórczym impulsie, który materię i ruch powołał do istnienia.

W swojej książce „Secret of Light”, gdzie zamieścił pan swoje diagramy oraz wszelkie niezbędne objaśnienia, dowodzi pan, że podstawą całej materii jest Światło. Czy w ogóle ktokolwiek wie czym naprawdę jest Światło? Powszechnie uważa się, że to poruszające się atomy. Pan twierdzi, że to nieprawda. Czy mógłby pan to uzasadnić?

Światło nie jest poruszającą się materią. Światło jest całkowicie nieruchome. Stanowi ono punktu podparcia dla falowej dźwigni, która wyciąga się z tego punktu. Światło nie jest ani falą, ani ruchem cząsteczek, jak mówi nauka.

Powiedziałem na wstępie, że pierwszą pańską książką jaką przeczytałem była „Secret of Light. Szczerze mówiąc było mi trudno się w niej odnaleźć, gdyż nie jestem naukowcem. Czy oprócz niej opublikował pan jeszcze coś, co pozwala łatwiej zrozumieć wielką prawdę zawartą bez wątpienia w pana dziele?

Tak. Opublikowałem książkę „Secret of Light” w ograniczonej liczbie egzemplarzy ze względu na spodziewany przeze mnie poziom rozpoznania przez czytelników zawartej w niej wiedzy. Byłem zdumiony tym, że nie tylko zrozumieli więcej niż przypuszczałem, ale że zapragnęli jeszcze bardziej zgłębić jej przesłanie. Dlatego razem z moją utalentowaną żoną Lao opracowaliśmy je w postaci jednorocznego „Home Study Course” (Kursu Do Samodzielnej Nauki) zawierającego 48 lekcji na 932 stronach i 182 diagramach, dostarczającego bardziej szczegółowych informacji na temat tego, czym jest Światło i jakie są podstawowe Prawa Natury. Dzięki kursowi po raz pierwszy w historii nauka łączy Stwórcę ze swym Stworzeniem. Pierwszy raz możemy powiedzieć, że da się udowodnić obecność Boga w każdej pojedynczej cząsteczce materii, nad którą sprawuje On kontrolę. Od teraz studiowanie lekcji zawartych w tym kursie sprawi, że będziemy mieli inne wyobrażenie o Bogu i lepiej zrozumiemy boskie prawa.

Czy mam rację, mówiąc że nasza cywilizacja osiągnęła punkt, w którym Nauka i Religia powinny się spotkać?

Tak, a następnie czeka je małżeństwo. Religia powinna wypełnić stawiane przed nią zadanie i przewodzić w duchowym poznaniu Boga. Natomiast ja osobiście uważam, że to do Nauki a nie Religii, należy obowiązek, aby zweryfikować Jego istnienie.

W jaki sposób przełamać uprzedzenie nauki do pańskich teorii, które jak dotąd uzyskały potwierdzenie chociażby w istnieniu energii atomowej?

Według mnie musimy zrobić to w taki sam sposób, w jaki Kopernik obalił teorię Ptolemeusza. Zajęło mu to piętnaście lat, by w czasach początku otwartego dyskursu naukowego przekonać uczonych, że to Słońce jest w centrum Układu Słonecznego a nie Ziemia, co całkowicie podważyło całą koncepcję Ptolemeusza na temat Stworzenia. Uczeni, jak pan doskonale zdaje sobie sprawę, zawsze mieli bardzo wąski sposób pojmowania rzeczywistości i szczególnie dzisiaj są ograniczeni przez tradycję naukową. Natomiast studenci i inni odbiorcy naszego kursu nie są obarczeni tym ciężarem i stopniowo dzięki nowej wiedzy przechodzą wewnętrzną przemianę. Krok po kroku będzie ona przenikać do świata aż w końcu nauka zostanie zmuszona, by ją rozpoznać. Jedyna droga jaka wiedzie do przyjęcia nowego paradygmatu, to powolne wyczerpywanie się starej nauki i zastępowanie jej nową.

Może to prawda, ale obaj zdajemy sobie sprawę, że świat znajduje się obecnie na krawędzi przepaści. Trzeba niezwłocznie podjąć jakieś działania, aby zmienić panujący światopogląd, jeśli to on jest przyczyną tej sytuacji. Należy przekonać naukowców, jeśli nie za pomocą jednych środków to innych – a jeśli nie naukowców, to rządzących w różnych krajach – że powszechnie przyjęty sposób myślenia o prawach obowiązujących we wszechświecie jest błędny, i że jeśli będziemy żyli tak jak do tej pory, wtedy niewątpliwie czeka nas katastrofa. Czy cokolwiek można zrobić nawet w tej ostatniej godzinie?

Tak, pod warunkiem, że naukowcy kierowani przez rząd zwołają radę złożoną z najwybitniejszych uczonych oraz jednego reprezentanta władz, która dokładnie zapona się z treściami nauki, jaką mam do przekazania.

Jeśli to zrobią, ile czasu zajmie techniczne opracowanie szczegółów, by można było wokół państw miłujących pokój zbudować bariery ochronne, które zabezpieczą ludność przed zagładą jaka spotkała wiele narodów podczas II Wojny Światowej?

Sądzę, iż wystarczy by naukowcy, którzy do mnie przyjdą, byli wystarczająco otwarci na zmianę swojego podejścia i sposobu myślenia, aby już po kilku miesiącach prac zademonstrowali w małej skali praktyczne zastosowanie nowej wiedzy, o ile tylko zgodzą się ją zaakceptować.

A zatem doktorze Russel, to najbardziej pocieszająca wiadomość jaką słyszałem od bardzo długiego czasu. Odnoszę wrażenie, że ten wywiad, który mam zaszczyt prowadzić – i który na zawsze zapadnie mi w pamięć – wyznaczy punkt startowy w moim życiu. Odtąd będę poszukiwał wizjonerów noszących w sercu troskę o szczęście ludzkości, zdeterminowanych do tego, by obalić panującą na świecie tyranię strachu i nienawiści, trzymającą go w uścisku od wielu tysiącleci. Przeczuwam, że ludzkość czeka wielka przyszłość, jeśli tylko zwróci się ona w kierunku zasad, które tak samo jak dwa tysiące lat temu, zostały zesłane z kolejnej wysokiej góry, tym razem w stanie Virginia w Nowym Świecie. Sądzę doktorze Russell, że pańskie przesłanie zmieni nasz system wartości i natchnie ludzkość do tego, by obrała nową ścieżkę w kierunku szczęścia i dobrobytu, a nie w stronę samozagłady. Czy nie jest to również pańska myśl doktorze?

Tak, zgadza się. Dopóki naukowcy nie odnajdą Boga i nie połączą tego co istnieje, z tym co On stwarza, będziemy doświadczali agonii będącej owocem ich ignorancji.

 


* Nagranie audio z wywiadu dostępne jest tutaj. Tłumaczenie: walterrussell.pl 2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.